środa, 1 października 2014

Co mnie zdziwiło w UK?



Za pewne każdy, kto miał okazję odwiedzić Wielką Brytanię spotkał się z jej wieloma 'nowościami'. Pominę tu lewostronny ruch i kierownice w autach po przeciwnej stronie niż w Polsce, bo to już chyba oczywista oczywistość :)

Oto rzeczy, które najbardziej mnie tutaj zaskoczyły:


1. DWA KRANY - jeden do zimnej, drugi do ciepłej (ba! wrzącej) wody. Nie wiem, kto to wymyślił, ale w większości domów w UK dwa krany spotkacie zarówno przy umywalce i wannie :) Być może pomysłodawca miał na celu oszczędność wody, czyli zatykamy zlew, wlewamy wodę i gotowe :)

2. OKNA - które otwierają się na zewnątrz - tak, to nie żart. Tutaj wszystkie okna otwierają się w zupełnie inną stronę niż w Polsce. Jak je więc umyć? Po prostu zamawiasz usługę i za kilka funtów masz czyste okna :) Proste, nie?

3. WYKŁADZINY - Anglicy ewidentnie lubią stąpać po miękkich podłogach. Wykładziny spotkacie tutaj wszędzie - w domach, pubach, sklepach... Podobno można na nie trafić nawet w łazienkach :) No cóż, wygoda ponad wszystko, ale to, co się w nich kryje już nie ważne...

4. AN(G)IELSKA MENTALNOŚĆ - Anglicy to naród naprawdę bardzo uprzejmy i serdeczny, z czego moim zdaniem Polacy akurat powinni brać przykład. Tutaj nie stoisz na pasach dla pieszych czekając, aż ktoś w przypływie dobrej woli zlituje się i łaskawie Cię przepuści..., Kierowca zatrzyma się zanim zdążysz zbliżyć się do pasów. Podobnie jest w komunikacji miejskiej - nikt nie wysiądzie z autobusu, jeśli chwilę wcześniej nie podziękuje kierowcy za podwiezienie.

5. BRAK BIUROKRACJI - wszystko jesteś w stanie załatwić przez telefon lub Internet. Począwszy od wyboru dostawcy prądu, gazu, a skończywszy na rejestracji auta :) Kiedy kupiliśmy auto byłam zaskoczona, że nie czeka nas kilkudniowa wycieczka po urzędach. Wystarczyło pójść na pocztę opłacić podatek drogowy i wysłać dokument potwierdzający zakup, a odpowiedni urząd przysłał nam do domu nowy tzw. dowód rejestracyjny. Pamiętam, ile czasu musiałam na to poświęcić w Polsce...

6. PIECZYWO - to, co powszechnie nazywane jest tutaj chlebem, niczym nie przypomina polskiego pachnącego i chrupiącego bochenka. Wie o tym każdy, kto przynajmniej raz skosztował angielskich wypieków zwanych chlebem. Oj, tęsknię za tym smakiem...

7. BRAK KONTAKTU W ŁAZIENCE - pamiętam, kiedy po raz pierwszy chciałam wysuszyć włosy i po przeszukaniu całej łazienki nie znalazłam ani jednego kontaktu! Ale nic, idzie się przyzwyczaić :) A! I jeszcze jedno - światełko w łazience włączamy pociągając za sznurek :)

8. PARACETAMOL - czyli lek na wszystko! Nie ważne, czy boli Cię gardło, masz kaszel... Paracetamol! Tutaj, w przeciwieństwie do Polski, gdzie w przychodniach antybiotyki rozdają  na prawo i lewo z powodu kataru, możesz o nich zapomnieć. A już na pewno nie na pierwszej wizycie. Szybko zaczęłam dostrzegać plusy tego działania, bo ani my, ani Bartek praktycznie wcale nie chorujemy. O przyjmowaniu antybiotyków wcale nie ma mowy :)
Pozostając przy temacie angielskiej służby zdrowia warto wspomnieć, że typowa wizyta u GP (czyli 'lekarza rodzinnego') polega na przekazaniu występujących objawów lekarzowi, który to szybciutko wprowadzi je w swój magiczny program komputerowy, który po chwili wylosuje Ci diagnozę :) Tak, wiem, dr Google działa dokładnie tak samo :) I jeszcze jedna ciekawostka - recepty na leki m.in. dla dzieci są bezpłatne!

9. POGODA - zaskoczyła mnie bardzo, ale pozytywnie! Może nie jestem typem człowieka, który ciągle narzeka, albo po prostu ta angielska pogoda wcale nie jest taka zła, wbrew temu co się o niej mówi. Mało tego, ten klimat bardzo mi odpowiada :) Pewnie część z Was myśli sobie teraz, że kompletnie mi odbiło, ale brak mroźnej zimy, tych wszystkich ciężkich okryć wierzchnich idealnie mi pasuje :) Jedyne czego żałuję to to, że Bartuś jeszcze nie widział śniegu :)

10. LUZ BLUES NA ULICY - możesz stać w osiedlowym sklepie w szlafroku lub iść główną ulicą miasta w japonkach, futrze i zimowej czapce - gwarantuję Ci, że nikt nie skomentuje Twego wyglądu, a nawet dziwnie nie spojrzy :) Na ulicach panuje totalny luz, nie ważne czy masz tatuaże, kolorowe włosy, jesteś biały, czy czarny. Anglia zdecydowanie uczy tolerancji!


Ciekawa jestem, co Was zaskoczyło podczas pobytu w Wielkiej Brytanii?

Bądź na bieżąco dołączając do grona:

 na Facebooku - TUTAJ

 na  Instagramie TUTAJ

Obserwatorów bloga!

32 komentarze:

  1. W Wlk. Brytanii nie byłam ,ale dzięki tobie dużo się dowiedziałam!
    pozdrawiam kochana

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś bardzo mnie nie zdziwiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj tak :)
    mieszkałam rok w UK i podpisuje się pod wszystkim :P
    tak się składa, że osobiście doświadczyłam kremowej wykładziny w tolalecie :P
    a do pobliskiego, małego tesco chodziłam rano w spodniach od piżamy i bluzie mojego faceta!
    ahhh to były czasy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wykładziny w domowych łazienkach znam jedynie z opowieści, na szczęście :) hihi

      Usuń
    2. ja mam w łazience tapety na scianie :D . pozdrawiam Sylwia K

      Usuń
    3. OMG!! Ktoś miał fantazję :)

      Usuń
  4. Bardzo fajny post :) nigdy nie byłam w wielkiej brytanii ale chętnie bym ją odwiedziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Byłam w Londynie dwa miesiące i to co mnie zaskoczyło najbardziej to JEDZENIE, niektóre rzeczy są naprawdę ohydne, np. obrane ziemniaczki w puszce, chleb który ma termin ważności chyba rok i dalej nie będzie czerstwy czy chociażby świńska skóra zasuszona i będąca "przekąską" , ale są tam również mega słodkości. A co do Ludzi tam żyjących-UWIELBIAM ICH, są mili i serdeczni:) Chcę tam wrócić.
    Zapraszam do siebie.
    Obserwujemy?;>

    OdpowiedzUsuń
  6. faktycznie, na to wszystko również ja zwróciłam uwagę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U nas też by się przydała znacznie mniejsza biurokracja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O na pewno! Jednak przy tak ogromnej liczbie osób zatrudnionych w polskiej budżetówce nie widzę na to szans :) Pomijam oczywiście kwestię, czy taka liczba zatrudnienia jest potrzebna i czy faktycznie usprawnia to działanie urzędów, bo to przecież pytanie retoryczne :)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  8. Dywany w łazience przeżyłam, okropne doznania estetyczne ;).

    DziWili mnie też 'nasi', a w sumie bardziej śmieszyli, gdy rozmawiając po pl wplatali 'karpety' i inne spolszczenia w zdania :) zapomnieli co to dywan czy wykładzina?! Hello?! Po 2 miesiącach?! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Hello?" Przyganiał kocioł garnkowi ;)

      Usuń
  9. osobiście do listy dorzuciłabym pralkę w kuchni, drzwi które zawsze trzeba podpierać by się nie zamknęły, zatrzymywanie autobusu na "machnięcie ręką", to że frytki są tańsze od ziemniaków, że trzeba wylegitymować się dowodem osobistym by kupić nożyczki czy obcinacz do paznokci. Ponadto sklepy całodobowe nie są wcale całodobowe podobnie jak apteki. Ponadto w mieszkaniach balkony są balkonami tylko z nazwy, gdyż za drzwiami balkonowymi jest tylko barierka, oraz to że wysyła się tutaj nawet kartki do zmarłych !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pralka w kuvhni jest w wielu innych krajach, to w Polsce jest wyjątek z lazienka. W Polsce tez macha sie reka, zeby zatrzymac autobus, nie wiem z jakiego regionu Polski pochodzisz, ze to cie dziwi. Nie spotkalam sie z legitymowaniem przy zakupie nozyczek nigdy, ani nie bylam tego swiadkiem. Pracuje jako stylistka paznokci i ostrych narzedzi akurat kupuje duzo....Sklepy calodobowe sa calodobowe. Apteki sa dyzurne, tak jak w Polsce. Balkony sa zabronione, mozna miec duze okno az do ziemi, ale to nie czyni z dachu przybudowki balkonu. Kartki do zmarlych zdarzaja sie i w Polsce

      Usuń
    2. Hmmm w Polsce mieszkałam prawie 30 lat, komunikacją miejską jeździłam w wielu polskich miastach (dużych i małych) i jeszcze nigdy nie spotkałam się z tym, żeby autobus zatrzymywał się tylko na skutek machnięcia ręką :)

      Usuń
    3. Zapomniałam dodać odnośnie nożyczek - dziś z mężem bylismy w IKEI, płacąc przy kasie samoobsługowej, słyszymy, że para staruszków (ok. 60 lat) ma problem ze skanerem. Okazało się, że do zakończenia transakcji była potrzebna osoba z obsługi do zatwierdzenia lub ewentualnego wylegitymowania (w tym przypadku było to zbędne), bo para ta kupiła właśnie nożyczki :) Miły pan, wytłumaczył, że osobom poniżej 21 rż nie wolno im ich sprzedać :) Także z zycia wzięte, osoba komentująca powyżej miała rację :)

      Usuń
  10. dorzucam o listy nie mozna dziecka odebrac innej osobie oprocz matki czy ojca chyba ze ta osoba zna haslo.Jest pozadek w szkolach i co dziwne chodza w butach nir tak jak w pl trampki itp.i powiedzialabym ze jest czysciej mimo chodzenia w buciorach ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak miło poczytać co dziwi ludzi w UK ;) Bo mnie po ośmiu latach już nic nie dziwi :)
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewierzę ,na pewno coś by się znalazło w tej przezabawnej w pozytywnym tego znaczeniu rzeczywistości

      Usuń
  12. Plusem jeszcze są antykoncepty za darmo :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przechodzi sie przez ulice gdzie popadnie, a mimo to nie ma potracen pieszych tyle co w pl :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A co powiecie o dziurach w dzrzwiach zwanych w Polsce skrzynką na listy przez które hula wiatr że aż miło?

    OdpowiedzUsuń
  15. Ludzie upośledzeni ruchowo żyją pełnią życia i wyglądają jakby los podarował im coś w nagrodę. Naprawdę się uśmiechają i nie są atrakcją na ulicach.

    OdpowiedzUsuń
  16. A jak wam się podobają wentylatory w łazienkach przez które niezle owiewa cię wietrzna bryza podczas kąpieli czy prysznica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm powiem tak - dobrze, ze jest wentylacja, bo nie w każdej łazience można taką kratkę spotkać...

      Usuń
  17. nikt nie przepycha się w kolejce nawet gdy się spieszy to z uśmiechem przepuszcza nawet gdy to jego kolejka. I co wy na to? Byłoby super gdyby tak u nas w kraju ludzie podchodzili do siebie z szacunkiem.

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo kontrowersujne dla mnie jest to że po tutejszych droach jeżdzą kierowcy którzy nie zdali jeszcze egzaminu i awansem mogą poruszać się po drogach w asyście kogoś kto takie uprawnienia posiada. Ale co mu asystent pomoże jeśli nie może za niego zachamowac jak podczas kursów w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
  19. Zazdroszczę mnie uciążliwej biurokracji i wszechobecnej tolerancji. W zderzeniu z naszym krajem, więcej plusów przemawia niestety na UK. Fajny post !

    OdpowiedzUsuń

A co Ty o tym sądzisz?
Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz!